Forum Pannonia - motocykle zabytkowe Strona Główna Pannonia - motocykle zabytkowe
.::forum poświęcone motocyklowi Pannonia i innym motocyklom zabytkowym::.
 
PannoniaPannonia   Mapa PannoniMapa   AlbumAlbum   DownloadsDownloads  UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   FAQFAQ   SzukajSzukaj  
AukcjeAukcje   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj   RejestracjaRejestracja 

 Forum Pannonia - motocykle zabytkowe Strona Główna » Moja Pannonia » Drugie życie TLF De Luxe '60
Cześci do zabytków
  Obecny czas to Sro Wrz 23, 2020 00:50 

 Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PostWysłany: Sro Sty 09, 2019 13:18    Temat postu: Drugie życie TLF De Luxe '60
   

h8dy
Osiedlowy kamikadze
Osiedlowy kamikadze


Wiek: 44
Dołączył: 30 Paź 2018
Posty: 22

itam,
Zacząłem eksploracje tego forum i właściwie już bardzo mi pomogło we wskrzeszaniu mojej 60 letniej TLFki, wiec żeby się odwdzięczyć, pochwalić co tam już osiągnąłem i licząc na dalszą pomoc dzielę się moja historią.

Każdy motocykl w tym wieku ma swoją historię i "duszę" której nabiera w trakcie pokonywanych kilometrów, historii i kontaktu z osobami, których często już nie ma z nami, uczestnicząc w wydarzeniach, które znamy z dzieciństwa, opowieści i starych zdjęć. Potem często zapomniany, zaniedbany i czekający na jakiegoś sentymentalnego fanatyka, który z tęsknoty za tymi czasami i ludźmi zechce włożyć trochę serca i pieniędzy a przede wszystkim kupę czasu w starego złoma żeby jeszcze raz przywoła stare wspomnienia, ale przede wszystkim da nowe życie maszynie.
Tak było w przypadku mojej TLFki.
Jako ze nie dotarliśmy do żadnych dokumentów zakupu, tylko ze wspomnień ojca i, kiedy jeszcze yl, dziadka, wiem ze jest od zawsze w rodzinie, w 60 lub 61 dziadek mieszkający na Kaszubach (okolice Bytowa) zakupił nowiuteńka Pannonie w kolorze czarnym aby mieć czym dojeżdżać do pracy w Magazynie, i generalnie szybkiego przemieszczania się na niewielkich odległościach, bez konieczności zaprzęgania koni do wozu Smile. Jak wiadomo, specyfikacje producenta nie są w tej kwestii rzetelne, bo na węgierskiej produkcji motocyklu spokojnie przemieszczało się 3-4 Smile osób Wiec nabytek bardzo praktyczny a i po chleb zajeżdżając przed GS , robiło się wrażenie. Na długo przed Facebookiem i Instagramem tez można było się lansować Smile.
Tak wiec zaczęła się eksploatacja, dojeżdżanie kilkanaście kilometrów do pracy, wożenie dzieci kilka kilometrów do szkoły, udział w weselach, pogrzebach, prymicjach, chrztach i wszystkich imprezach, jazdy do kościoła itd. Generalnie eksploatacja w promieniu 30km od miejsca pobytu.
No i oczywiście Parę lądowań w krzakach i rowach... wszystko boleśnie zapisane na "skórze" Pannonii i dziś do odczytania jak z książki. Każda rysa, skrzywienie, wgniecenie i naprawa to osobna historia zdarzenia ale tez topornej sztuki warsztatowej i kompromisów związanych z brakiem części zastępczych i materiałów dostępnych w tamtych czasach…
Sytuacja trochę sie zmieniła jakieś 10 lat później, czyli koło roku 1969-70, kiedy mój ojciec wszedł w wiek powiedzmy to ...., eh, po prostu uzyskał prawo jazdy motorem zaczął zabierać Pannę na dalsze wypady nawet do 80-90 KM . Na Pannonii jeździł tez do swojej przyszłej zony i myślę mama nie mogła się oprzeć zabójczo przystojnemu chłopakowi na zajefajnym motorze .... Smile
No wiec można powiedzieć - Pannonia jest matka chrzestna moja, mojego rodzeństwa i babka chrzestna moich dzieci i siostrzeńców. Teraz chyba jasne jaki sentyment mam do tego motocykla.
Historia świetności motocykla skończyła się niedługo potem, bo w roku 1972-73, kiedy ojciec ożenił się i przeprowadzili się z mama do miasta. Panonia używana była jeszcze przez jakiś czas, ale coraz mniej, przez dziadka, któremu ze względu na zdrowie, coraz ciężej było nią jeździć a do tego nie miał niestety smykałki do maszyn. Podejrzewam, ze po kolejnej awarii wylądowała w stodole pod ściana, przysypana słomą, gdzie przeleżała następne 20 lat.
Jako nastolatek, koło roku 1994-5 podczas którychś wakacji zainteresowałem się starym motocyklem w stodole, odkopałem ja, otrzepałem z syfu i rdzy, osuszyłem, zruszyłem wszystkie śruby, pozalewałem olejem i smarem co się dało, wstawiłem pod suchy dach z postanowieniem ze jak fundusze i czas pozwolą to się za nią "wezmę". Z dziadkiem dobiliśmy targu, kupiłem ja za tydzień pracy z dziadkiem w polu (kurde, teraz ludzie z miasta płacą za takie przyjemności Smile ), dwa buraki i kapustę. Czyli jak widać dobry interes Smile
Niestety nie spisaliśmy umowy Smile, wiec czeka mnie jeszcze przeprawa z ustaleniem własności i rejestracja…
I tak przestała kolejne 25 lat .... bo albo odległość, albo szkoda funduszy, , studia, zona, dzieci, brak miejsca albo czasu brak albo ... zawsze znajdziesz sobie wymówkę. W międzyczasie dziadkowie umarli, a z ciotka, która mieszka w domu dziadków, nie jest łatwo rozmawiać, wiec skutecznie odkładałem ten krok.
Az w końcu stało się. trochę spontanicznie, podczas wizyty u rodziców, ojciec dla żartu i przekasu zapytał,” to kiedy po Pannonię jedziesz ? ” ..... Najpierw mnie zatkało i już miałem cos wymijającego jak zwykle powiedziec, ale zdałem sobie sprawę, ze już nie mam wymówek.
Dzieci odchowane, miejsce jest, fundusze ... cóż, są kosztowniejsze hobby .... iiii ... zalatwilem transport, odwiedzilismy ciotke na Kaszubach od sierpnia Panka jest już ze mną we Wroclawiu. Nie liczac ostatnich 550km na przyczepie ma na liczniku przejechane na wlasnych kolach tylko niecale 3500 km. Wiec teoretycznie funkiel nowka Wink

Robimy ja na bóstwo. Wymarzylem sobie kolor ciemno brązowy ze zlotymi/miedzianymi/mosiężnymi lub jasno srebrnymi szparunkami . Kolor bazy pod klar/połysk : BMW MINI A88 HOT CHOCOLATE

Postaram się na bieżąco cos wrzucać, i prośba o konstruktywne komentarze, pomoc i podpowiedzi.

Stan na 28 sierpien 2018, po wyszarpaniu z odmentow garazu po 25 latach:



_________________
TLF DeLuxe '60


Ostatnio zmieniony przez h8dy dnia Sro Sty 09, 2019 14:09, w całości zmieniany 5 razy

TOP   BOTTOM
PostWysłany: Czw Sty 10, 2019 10:46    Temat postu: Re: Drugie życie TLF De Luxe '60
   

toni175
Easy rider
Easy rider


Wiek: 38
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 358
Skąd: starachowice

Motocykl z rodzinną historią to jest to. Pierwsza rada to zrób ja tak jak wyszła z fabryki - musi byc czarna. Nie psuj jej makijażem który jest dobry ale tylko na pojedyncze imprezy. Prześpij się jeszcze z tym i dwa razy zastanów zanim zrobisz z Węgierki pomazana Murzynkę.
Masz jakiekolwiek papiery do niej? Zrób sprawe w sądzie o zasiedzenie, i bez problemu zarejestrujesz.

TOP   BOTTOM
PostWysłany: Czw Sty 10, 2019 13:05    Temat postu: Re: Drugie życie TLF De Luxe '60
   

h8dy
Osiedlowy kamikadze
Osiedlowy kamikadze


Wiek: 44
Dołączył: 30 Paź 2018
Posty: 22

Dzięki za komentarz. Malować blachy będę w lutym, może marcu. Jest jeszcze czas na przemyslenia. No prześpię się z tą decyzją napewno, w sumie możesz mieć rację.
Nie mam papierów, wiec tak, sprawa przez zasiedzenie lub inne tricki.
_________________
TLF DeLuxe '60

TOP   BOTTOM
PostWysłany: Czw Sty 10, 2019 14:19    Temat postu: Postęp, post dokumentacja
   

h8dy
Osiedlowy kamikadze
Osiedlowy kamikadze


Wiek: 44
Dołączył: 30 Paź 2018
Posty: 22

Coś tam grzebie przy Pance. Dla siebie i potomnych będę relacjonował tutaj postępy. Czytając poprzednie relacje, masę rzeczy sie dowiedziałem wiec mam nadzieję że moja historia też coś wniesie w to forum.

Do rzeczy ...
To co naturalnie zrobiłem zaraz po przywiezieniu mojej nowej dziewczyny 60+ to rozbiórka.
Klucze, WD40 , szlifierka, pilniki i przecinaki poszły w ruch.
Demontaż silnika, kół, lampy blach itp poszło całkiem gładko. nie oszczędzałem wiekszości śrub, ale dokumentowałem sobie wszystko fotograficznie, żeby było do czego spojrzeć w razie wątpliwości.

Blachy wypiaskowane, niestety 20 lat pod słomą zostawiło spore wżery w stali, pomimo tego nie ma jakichś kompletnych dziur czy przeżartych na wylot elementów. Nie ma tragedii. Po piaskowaniu została czysta stal, i praca przy niej będzie bardziej polegała na kosmetyce i wygładzaniu niż na łataniu.
Bak po grubym wypadku i wybijaniu wgnieceń od środka przez "fachowca" z lat 60 .... wykrzywił przy okazji wybijania wlew paliwa. Będzie przy tym najwięcej pracy.
Trochę pokrzywione uchwyty lampy przedniej ale też to ogarnięcia.



Piasty z kół wycięte ( w dętkach jeszcze było 50 letnie powietrze, długo wahałem się czy spuszczać Smile ) Felgi nie nadają się do obróbki, za duże wżery. Nowe do kupienia i zaplecenia.

Przegląd złomowiska


Gaznik w złym stanie ale filtr w gorszym. Będzie ciężko, bo model z obrotową klapką cieżki jest do zdobycia. Orginały są w słabym stanie a podróbek nie spotkałem.


Baby shower Smile , to co się da przed szkiełkowaniem. Na pierwszy rzut oka, masa wżerów i zwietrzeń na silniku, dużo amelinium do zebrania.


głowica, cylinder zdjęte, silnik rozpołowiony. Z grubsza wszystkie łożyska do wymiany, wał do regeneracji (luz na oko 1.5mm)


Uszkodzony "misiek" mechanizzmu zmiany biegów, do wymiany.


Tłok ładnie siedzi w cylindrze, widać, że niedługo przed "śpiączka" był szlifowany. Wymienie pierścienie, naprawie bolec ustalający w jednym pierścieniu bo gdzieś przepadł Neutral


Generalnie silnik w środku był zalany cały czas olejem wiec nie ma tragedii.

Po przeglądzie wiem już co jest, czego nie ma, co się da naprawić a co raczej nie.
Z grubszych rzeczy ...
Układ wydechowy praktycznie nie do odzyskania, pogięty i skorodowany,
Pierścienie wydechu na cylindrze mają połamane ząbki, do wymiany.
Kierownica i klamki - w złym stanie, zobaczymy. Pewnie będą konieczne nowe.
Reszta - optymistycznie. Ale to wyjdzie w praniu

Panna już rozebrana, z grubsza umyta i odchwaszczona.
Teraz zaczynamy spa i salon kosmetyczny. Smile
_________________
TLF DeLuxe '60


Ostatnio zmieniony przez h8dy dnia Czw Sty 10, 2019 14:19, w całości zmieniany 1 raz

TOP   BOTTOM
PostWysłany: Sro Cze 05, 2019 09:25    Temat postu: Re: Drugie życie TLF De Luxe '60
   

marjew131
Motórzysta
Motórzysta


Wiek: 100
Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 184
Skąd: Tarnów Brzesko

Jak tam postępy?

TOP   BOTTOM
PostWysłany: Wto Sty 07, 2020 12:31    Temat postu: Re: Drugie życie TLF De Luxe '60
   

h8dy
Osiedlowy kamikadze
Osiedlowy kamikadze


Wiek: 44
Dołączył: 30 Paź 2018
Posty: 22

Dużo by pisać, bo droga była kręta i zawiła ale generalnie projekt jest porawie skończony. Jako że moja Panka nie ma być eksponatem na wystawę ani nawet inwestycją do późniejszej odsprzedaży, zależało mi żeby była jedyna w swoim rodzaju i pozostała w rodzinie. Wiem, że znajdą się puryści-altruiści, którzy powiedzą że to hańba i że powinna być taka jak z fabryki, ale nie o to mi chodzilo a ryginalna trumienna czerń raczej to bardziej przywodzi na myśl szare i smutne czasy sowieckiej okupacji i powojennych realiów. Dlatego moja Panka jest taka jak sobie wymyśliłem. Zachowująć to z czego były słynne - kanapa w burdelowej czerwieni Smile

Pozostaje jeszcze odpalenie i w trasę.
Parę fotek mojej Afrowęgierki.



_________________
TLF DeLuxe '60


Ostatnio zmieniony przez h8dy dnia Wto Sty 07, 2020 12:37, w całości zmieniany 1 raz

TOP   BOTTOM
PostWysłany: Pią Cze 05, 2020 10:46    Temat postu: Re: Drugie życie TLF De Luxe '60
   

marcinekPL
Polny popierdalacz
Polny popierdalacz


Wiek: 20
Dołączył: 05 Cze 2020
Posty: 4

cudeńko Very Happy
_________________
Oprórcz Pannoni kocham oglądać całe filmy online

TOP   BOTTOM
 Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Wyświetl posty z ostatnich:   
 Forum Pannonia - motocykle zabytkowe Strona Główna » Moja Pannonia » Drugie życie TLF De Luxe '60
 Strona 1 z 1
 
 
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Skocz do:  


     Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group | Template Neon v1.3 | Crystal